środa, 9 kwietnia 2014

„Czuję” teren

Jesteśmy tutaj już trzeci dzień, a mogę już śmiało powiedzieć, że „czuję” teren. Od całodniowych marszów bolą mnie stopy, plecy zaczynają o sobie przypominać, a i dzisiejszy mroźny wiatr wraz z pogorszeniem się pogody, zapewne przyniesie przeziębienie. Tak, bo ja czuję teren wyłącznie fizycznie. Mój organizm go odczuwa, moja głowa – niestety nie.
Mój dotychczasowy pobyt w Szydłowcu przypomina jeden wielki chaos, który nie tylko nie rozjaśnił mi „bycia w prawdziwym terenie”, lecz wręcz przeciwnie – sprawił, iż staje się ono coraz bardziej rozmyte.

Janusz Kapanusz



                                                                                                                                                                                                        

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza